
Śnieg powoli prószy przygniatając gałęzie drzew. Wkoło ciemność i cisza od czasu do czasu przerywana skowytem wilków. Przyroda dała nam ten wspaniały widok z myślą, że się w nim zakochamy i nigdy nie zapragniemy ingerować w sprawy natury. Ale człowiek od zawsze był zachłanny i pragnął mieć nad wszystkim władzę, czego wynikiem jest wymarcie wielu gatunków zwierząt i zniszczenie środowiska naturalnego i chyba nie musze mówić, że tych strat nigdy nie odzyskamy.Już nie wystarcza nam to kim jesteśmy w dniu obecnym. Teraz chcemy wiedzieć o tym skąd pochodzą nasze geny i kim byli nasi przodkowie.

Boimy się, że wraz z przekazaniem swojego DNA potomnym damy im swoje słabe strony, ale nie zapominajmy, że wraz z tymi złymi cechami przekazujemy im również swoje dobre cechy. Przekazujemy im swój śmiech i coś o wiele piękniejszego. Możemy przekazać im swoją miłość, ale czy nadal jesteśmy zdolni do kochania. Bo jak można określić budowanie Bąby atomowej która mogła by zagrozić życiu na całej ziemi. Czemu zawsze musimy uczyć się na błędach?. Te wszystkie przesłania pokazała mi pierwsza część mgs-a. Według naszych rodziców głupia gra, a ile mądrego nam dała.

Każdy z nas cierpi i na pewno każdy cierpi na swój sposób. Niektórzy zaszywają się w swoim bólu nie pokazując nikomu jak jest mu naprawdę ciężko, a niektórzy nie ukrywają swoich łez i raczej szukają osoby na której ramieniu mogli by się wypłakać. Ja należę do tej pierwszej grupy. Ale nie jest to dobre na leczenie ran, bo one tak naprawdę się nie goją. To my po jakimś czasie o nich zapominamy przyzwyczajając się do bólu, ale gdy tych ran nazbiera się zbyt wiele. Może okazać się, że nie damy sobie już z nimi rady.

Jesteśmy twardzi, ale twardzi do czasu. I właśnie takimi twardzielami są postacie w Metal Gear Solid. Tyle, że u nich czara goryczy już dawno się przelała, a jedynym sposobem aby pokonać wewnętrzny smutek jest zaprzyjaźnienie się z nim. Dlatego mordowali i nie żałowali nikogo, ale i to nie wystarcza na długo. MGS to gra bardzo smutna, ale i piękna. Tu właściwie nie ma bossa złego, bo ma po prostu zły charakter. Tutaj bossowie są źli, bo cierpią. Każdy z nich opowiada nam swoją historię. I w sumie każdego było mi szkoda. Czy w jakiejś innej grze aż tak zaprzyjaźniliście się z wrogami? Na pewno nie i ja też powiem, że żadna inna gra nie zafundowała mi tak wielkiego widowiska w którym każdy aktor odgrywał swoją życiową rolę. Po skończeniu mgs-a miałem dziwne uczucie nostalgii. Smutek postaci stał się również moim, a problematyka gry tematem przewodnim w życiu.

Metal Gear Solid to gra z przesłaniami i tylko od ciebie zależy jak je odbierzesz. Możesz je całkiem olać i być wobec niego obojętnym. To już naprawdę twój wybór. Ja jedynie mogę dodać, że jak się skusisz. To na pewno nie pożałujesz.
Autor:
Mantis